Przycinanie krzewów, drzew, po mroźnej zimie najlepiej odłożyć do maja-czerwca - wtedy gdy już w pełni wznowiona jest wegetacja najlepiej widać, które gałązki są przemarznięte i trzeba je wyciąć.
Ogród wiejski- typowy, jak za dawnych lat, chyba trudno taki znaleźć. A jaki właściwie był wiejski ogród?
Przede wszystkim był wizytówką gospodyni i jej córek, bo to właśnie one dbały o rośliny w ogródku i to właśnie one urządzały rabatki. A na tych rabatkach był przysłowiowy groch z kapustą. Kwiaty sąsiadowały z warzywami, a nad wszystkim królował koper, który najczęściej sam się rozsiewał. Ogródek był bardzo prosty, podzielony na geometryczne grządki łączył funkcję użyteczną z ozdobną.
Ja z babcinego ogródka przywołuję w pamięci prawie zupełnie zapomnianą dziś roślinę ozdobną - asparagus, rósł na środku i rozrastał się do olbrzymich rozmiarów, a był wykorzystywany do zdobienia bukietów. Obowiązkowe były kamienne goździki, które choć dwuletnie jakoś nieustannie pojawiały się w ogrodzie rozsiewając się same. Lilie białe, te zwane liliami św. Antoniego oszałamiały zapachem, jako że rosły pod oknami, a ogródek był mały. Nie wszędzie się one udawały, ale jeśli już, to schodziły się doń okoliczne sąsiadki, by choć parę kwiatów dostać. Zresztą te sąsiedzkie odwiedziny to były okazje do wymiany roślinami i to co u kogoś było nowością, wkrótce pojawiało się w sąsiedzkich ogródkach.
Dalie zwane georginiami - koniecznie i to najczęściej pod płotem, aby ich kruche łodygi i olbrzymie kwiaty miały się na czym wesprzeć. Z kwiatów wymienić mogę jeszcze zapamiętane - lwie paszczki, floksy, groszek pachnący, koniecznie maciejka, irysy, żonkile, mieczyki, ostróżki, maki, piwonie, konwalie, malwy.
Ogródek był niesamowicie kolorowy i nieustannie pachnący, jako że i ziół nie brakowało.Często sadzony był bukszpan, aby było czym maić świąteczny koszyk, ale też częste były bukszpanowe obwódki, szczególnie w ogrodach w Wielkopolsce.
W takim ogródku, zwanym w ogóle przedogródkiem, mieściły się też krzewy owocowe, agrest, porzeczki czerwone, czasami porzeczka biała. W latach 70- tych ubiegłego wieku pojawiła się porzeczka czarna jako bardzo zdrowa nowość. Jak było miejsce to również i jakaś jabłoń rosła, choć częściej drzewa owocowe sadzone były już za domem, gdzie był kawałek trawnika, a pod jabłonią czy gruszą konieczna była ławeczka. Ta część ogródu zwana była gaikiem i tu najczęściej sadzono lipy, jawory, aby w upalne dni było gdzie odpoczywać. Nie sposób pominąć krzewu bzu, który rósł gdzieś w kącie, a na ogół sadzony był przy bramce. Niestety zmienił się wygląd przeciętnego wiejskiego ogródka i kolorowe rabatki ustąpiły miejsca trawnikowi z iglakami.
Tak też projekt tego ogrodu w niczym nie przypomina owych geometrycznych babcinych rabatek z warzywami i kwiatami. Układ ogrodu jest bardzo swobodny, zainspirowany otaczającym wiejskim krajobrazem. Przede wszystkim uzależniony został od oczekiwań użytkowników którzy zakładali, że nie będą w stanie poświęcić wiele czasu na pielęgnację roślin. Ponadto planowali częste wizyty znajomych i rodziny, wobec czego potrzebne było miejsce na parkowanie samochodów.
W projekcie tak starałam się dobrać materiał roślinny, aby spełniał oczekiwania właścicieli, a również nie był zbyt wymagający pod względem jego późniejszej pielęgnacji.
Przycinanie krzewów, drzew, po mroźnej zimie najlepiej odłożyć do maja-czerwca - wtedy gdy już w pełni wznowiona jest wegetacja najlepiej widać, które gałązki są przemarznięte i trzeba je wyciąć.