Naturalne łąki kwiatowe

Tak naprawdę, ta łąka wygląda tak pięknie m.in. z dwóch powodów, jest koszona przynajmniej raz w roku i nikt po niej nie chodzi. Ostatnio znajomy, który do mnie zawitał, jak zobaczył tą łąkę, to powiedział: ale smacznie to zielsko wygląda. Łąka ta położona jest na stoku południowo-wschodnim i pewnie to też sprawia, że tak bujnie wygląda, słońce jej zbytnio nie pali. No i gospodarz, dogadza roślinkom jak może, bo ją nawozi, ostatnio kurzeńcem. Czyli, łąka jest zadbana. Inaczej bardzo szybko zarosłaby brzozami, sosnami, osiką itp. No i rzecz najważniejsza, tak naprawdę kwiatów na tej łące nie ma bardzo dużo, bo jest to łąka uprawna i głównie rośnie trawa z koniczyną, bo gospodarz kosi trawę na siano .

Ta najbardziej ukwiecona część to nieduży skrawek łąki, który przylega do rzadko uczęszczanej drogi.Złocienie jeszcze nie kwitną, ale jest żółto od kwitnących jaskrów i jest mnóstwo przekwitłych mniszków. Po drugiej stronie drogi jest moje gospodarstwo, gdzie kwiatów w trawie jest już miejscami więcej niż trawy. Na razie dopóki kwitnie tyle kwiatów, wykaszam tylko ścieżki w tym zielsku. Ciekawie zarasta ta część, która była uprawiana pod ziemniaki i warzywa. Jest tam bardzo dużo przetacznika ożankowatego, jasnoty purpurowej, jaskrów, trochę złocieni, występuje firletka poszarpana, niezapominajka, dużo szczawiu, dużo babki lancetowatej, mniej okrągłolistnej, krwawnik, mniszek lekarski w dużej ilości, przywrotnik pospolity, dziurawiec, nawłoć pospolita i olbrzymia. Bliżej lasu dąbrówka rozłogowa. Jest dużo ładnych traw i co ciekawe gdzieniegdzie trafia się sitowie. Ciekawe jest to dlatego, że jednak na pierwszy rzut oka miejsce to wygląda na raczej suche. Zresztą tak mi też opowiadała sąsiadka, że w upalne i suche lata jest tu bardzo sucho. O tym świadczy też duża ilość roślinności kserotermicznej. Jest mnóstwo macierzanki i tymianku, kilka rodzajów wilczomlecza.

Takich kwitnących łąk w tej okolicy gdzie mieszkam jest całkiem sporo. Trochę to może brzmi na wyrost, bo tereny te wyludniają się, ale przede wszystkim nie ma kto uprawiać roli. Coraz trudniej o krowę, nie mówiąc o innej zwierzynie, która by skubała sobie trawkę. Sporadycznie bowiem widzę gdzieś jakąś kozę czy owce. Dlatego łąki czy też pola, które nie są uprawiane powoli i nieubłaganie zarastają lasem, głównie brzozą i sosną.

16 czerwiec 2011

Moja trawa porosła bardzo bujnie i już przekwitła. Ponieważ jest bardzo sucho nie mogę jej teraz skosić, przynajmniej nie w tych miejscach gdzie słońce jest cały dzień. Stok na którym posadziliśmy drzewka ma wystawę południowo-zachodnią i wysechłby na wiór, gdyby nie okrywa roślinna. Dzięki wysokiej trawie i innemu zielsku zbiera się sporo rosy. Wykosiłam tylko ścieżki i placyki, żeby można się było przemieszczać.

22 lipiec 2011

Wiekszość traw już przekwitła, ja w dalszym ciągu wykaszam tylko placyki i ścieżki. Dzięki temu całemu zielsku, zauważyłam mniejszą ilość szkodników na roślinach uprawnych. Zielsko stanowi strefę buforą. Na uprawianym bobie nie miałam ani jednej mszycy, ale rósł osłonięty roślinami zwanymi popularnie chwastami, które zatrzymały mszyce. Szczególnie oblepiony mszycami byl szczaw.  Nigdy nie miałam inklinacji do walki z chwastami,  bo zawsze mi się to wydawało działaniem wbrew naturze. W przypadku tego miejsca mogłabym tylko wyrządzić więcej szkód niż pożytku, gdybym chciała zaprowadzić w ogrodzie  "sterylny" ład na grządkach. Zbiorowiska roślinne, które tak pięknie sobie tu rosną, są wspaniałkiem siedliskiem różnych stworzonek, zapewne tych pożytecznych i tych szkodników, ale jednak myślę, że przyroda sama sobie tu jakoś poradzi i na razie wielkich szkód nie widzę.